Poruszyłam bezdźwięcznie ustami, w moich myślach kalkulowało się owe pytanie.
-Życie...Justin, ja nie wiem czy żyję. Żyję na scenie, wtedy oddycham z własnej woli chcę tego. Wiem, ciężko pracuję wielu osobom wydaje się to wręcz dziwne... Ale lubię takie "życie" może czasem kusi mnie możliwość bycia normalną nastolatką, ale już za późno. Zdecydowałam się na to, podjęłam decyzję. Tak po prostu to będzie wyglądało, czy tego chcę czy nie. Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie zwykłym "tak, nie " wydaje mi się, że nie wielu potrafi.
-Wow... Szczerze mówiąc spodziewałem się...
-Nie chcę wiedzieć czego się spodziewałeś! Taka jest moja odpowiedź, znasz zasady tej cholernej gry zero komentarzy.- odetchnęłam powoli.- Okej, dokończymy kiedyś... coś, tam. Teraz muszę już iść.
-Odwiozę cię.
-Nie odmówię.- uśmiechnęłam się delikatnie. Podziękowaliśmy za napoje, opuszczając kawiarenkę. Ze zdziwieniem spostrzegłam, że na dworze panuje już mrok. Chłopak również zdawał się być zdezorientowany. Wysunęłam powoli telefon z kieszeni.
22.35
Miałam być najpóźniej o 20.
Matko...
-Ekhem... Powinniśmy już jechać.
-No.Co.Ty.Mi.Powiesz- wycedziłam wolno. Weszłam do srebrnego Bentley'a, który zdążał ochłodzić się więc panowała w nim przyjemna atmosfera. Moja głowa pod wpływem ciężkich myśli, opadła na lewo.Miałam więc idealny widok na karmelowookiego. Był bardzo przystojny, muszę to przyznać. Włosy sięgały dość wysoko, były one postawione na żel. Mięśnie idealnie widać było przez cienki materiał koszulki, jeansy dodawały mu seksowności...
-Powiedziałbym "zrób zdjęcie zostanie na dłużej" ale to cholernie oklepane, więc udam, że wcale mnie nie obczajasz.
-Nie obczajam!- krzyknęłam udając oburzenie. Zaśmialiśmy się chicho, po czym zalęgła cisza. Chłopak przerwał ją, dość głośno rapując. Z pełnym szacunkiem, całkiem dobrze mu to wychodziło. Choć narzucił utworowi zupełnie inne tempo niż w dobrze mi znanym orginale.
*What is life?
Life is like a big obstacle
put in front of your optical to slow you down
And everytime you think you gotten past it
it's gonna come back around and tackle you to the damn ground
Przymknęłam powieki, moje słowa spoiły się z jego. Zaskoczony, nadal ciągnął tym razem ze mną.
*What are friends?
Friends are people that you think are your friends
But they really your enemies, with secret indentities
and disguises, to hide they true colors
So just when you think you close enough to be brothers
they wanna come back and cut your throat when you ain't lookin
Spojrzałam na niego, uśmiechnął się szczerze.
-Świetnie rapujesz Nessa.
-I vica versa. Czasem słucham Eminema. Ogólnie rap, wcale nie jest mi taki obcy. Wiem, nie wyglądam.
-Nie wyglądasz. Jesteśmy na miejscu- oznajmił nagle hamując. Białą willę otulił mrok, światełka przeczesywały jedynie chodnik o niej prowadzący. Okna również już ciemne, co oznaczało, że wszyscy już pogrążyli się we śnie.
-Do zobaczenia na treningu.
-Do jutra.- puścił mi przysłowiowe oczko, po czym zamknęłam drzwi Bentley'a z cichym trzaskiem. Odczekał chwilę, zapewne uruchamiając radio i odjechał, jednak tym razem żadna z opon nie zapiszczała.
Podeszłam powoli do bramy, wyciągając klucze z kieszeni. Była jednak otwarta co znaczy, że znów zapomnieli uruchomić alarmu.
-Znając życie nawet nie zauważyli, że mnie nie ma i poszli spać.
Oczywiście nie pomyliłam się, jednak nie posiadałam kluczy do drzwi. Westchnęłam, patrząc w okno mojego pokoju. Na szczęście pozostawiłam je niedomknięte, ale pomieszczenie znajdowało się na piętrze. Na szczęście willa posiadała drabinę, na wypadek pożaru mogłam po niej wejść. Chwilę trudząc się z sięgnięciem do niej, postawiłam stopy na konstrukcji wspinają się. W końcu stałam przed nim, wsuwając palce pod spód, popchałam do góry. Zmęczona, wręcz wykończona wpadłam do toalety. Wyciągnęłam czerwoną koszulę nocną, zdejmując błękitne jeansy z wysokim stanem i czarną bokserkę. Zmyłam makijaż, przedtem biorąc szybki prysznic. Odetchnęłam z ulgą na widok łóżka. Ułożyłam się w nim, zatapiając głowę w miękką, dużą poduszkę. Sen nadszedł szybko, uspokajając burzę emocji.
___________
*Co to jest życie?
Życie jest jak przeszkoda
postawiona przed tobą by cię opóźnić.
I zawsze kiedy myślisz, że już ją minąłeś
powraca i powala cię na ziemię
Kim są przyjaciele?
Przyjaciele to ludzie, których uważasz za przyjaciół.
Ale tak naprawdę są twoimi wrogami z ukrytymi tożsamościami
i przebraniami po to, by móc ukryć swoje prawdziwe zamiary.
Więc kiedy myślisz, że znacie się już tak dobrze jak bracia
oni przychodzą i kiedy nie patrzysz podcinają ci gardło.
Eminem- If I had