Taniec

Taniec

wtorek, 17 lutego 2015

Rozdział czwarty 11 pytań


Przeszukiwałem moją szafę, w duchu wstydząc, się, że moje zachowanie można nazwać kobiecym. Lubię dobrze wyglądać, nie kręci mnie golenie głowy, czerwone dresy z pięćdziesięciocentymetrowymi w szerokości nogawkami. Wyciągnąłem ciemno błękitne jeansy z Desigual, czarne Supry i biały zwykły podkoszulek z krótkim rękawem. Temperatura sięgała coraz wyżej, więc oszczędziłem zbyt dużej ilości żelu, bojąc się, że spłynie w postaci nieprzyjemnej cieczy. Chciałem postawić kołnierzyk, jednak zorientowałem się, że to nie możliwe gdyż nie mam na sobie marynarki. Ruszyłem ku wyjściu, szybko wybiegając do garażu. Srebrno-czarny Bentley, chyba zaczynał topnieć od temperatury. Uchyliłem jego okna, odpalając silnik. Z ulgą zostawiłem pusty dom za sobą, byłem tam czasem samotny, jednak często mi to opowiadało. Całe życie wśród uciążliwych paparazzi, bez chwili od początku. Ostatnio coraz mniej osób mnie rozpoznawało na ulicy. Wystarczyło, że zakryłem włosy czapką, oczy okularami i nie ubrałem Suprów. Wydaje mi się, że wiele Beliebers mnie poznaje jednak pewnie wpierają bardzo ostatnio znaną akcję na Twitterze "Pół roku spokoju dla Biebsa."
Kochane Beliebers Atlanta
Nasz idol Justin Bieber, ostatnio ma coraz więcej problemów.
Czasem zdąży się, że większa grupa was rozpozna go na ulicy.
NIE PODCHODŹCIE!
Rozumiem, emocje itp. Ale okazja jeszcze może się nadarzyć.
Daj mu pół roku spokoju!
Kochamy go, więc podarujmy mu szczęście.
Jeśli jest sam, a ty tylko przyjechałaś tu na wakcje to podejdź
NIE PISZCZ! ZBIERZ EMOCJE NA WODZE!
Poproś o zdjęcie, jak człowiek..
Pół roku spokoju dla Biebsa"

Szkoda, że niewielu paparazzi polubiło tą stronę. W myślach odtworzyłem drogę do domu Nessy. Przyspieszyłem, gwałtownie hamując tuż przed wielką biała willą. Dziewczyna akurat w tym momencie, wysunęła się zza bramy. Ubrana w ciemne jeansy z wysokim stanem, czarny, ekskluzywny top i białą delikatną kurteczkę. Przez zgięcie łokcia przewiesiła jeansową torebkę od Gucciego. Posłała mi uśmiech, rozchylając drzwi.
-Punktualny.
-To dla mnie nowość.
-Dokąd jedziemy.- ponownie ruszyłem ulicą.
-Hortex?- uśmiechnęła się z satysfakcją, pokiwała głową.
Była to sporych rozmiarów kawiarenka, z różnymi forami soków, deserów. Mrożone soki, grzane soczki zagęszczone... Miejsce dla miłośników Hortex'a. Jej siedzenia otulała biel, jednak ściany miały kolor czerwieni i żółci. Stoliki kolorowe, jakby ozdobione naklejkami. Otworzyłem przed nią drzwi, zadowolona zajęła miejsce. Uwielbiałem to miejsce, gdyż o tej porze niewiele osób do niego przychodziło. Usiedliśmy w kącie, tak, by nikt nas nie dostrzegł. Poza kelnerką oczywiście. Podeszła szybkim krokiem, kręcąc przy tym biodrami. Uśmiechała się sztucznie, zapewne bolała ją już twarz.
-Mogę podać zamówienie?
-Sok pomarańczowy mrożony, z bitą śmietaną poproszę.- odparła bez zastanowienia Vanessa.
-Dla mnie to samo.
-Dziękuję.- odeszła. Wróciła dość szybko niosąc tacę z dwoma długimi szklankami.
-To mój ulubiony-powiedzieliśmy jednocześnie, zaśmialiśmy się.
***
-Zagrajmy 11 pytań.- zaproponowałem.
-W co?
-To gra, dzięki której lepiej się poznamy. Można tylko raz odmówić odpowiedzi, zadajemy je na przemian.- pokiwała głową.
-Kobiety zaczynają. Śpiew sprawia ci radość?
-Tak. Najbardziej lubię koncerty, jednak gdy mija dwadzieścia, trzydzieści minut, jest końcówka bądź środek trasy czasem muszę używać playback. Tańczysz dla siebie, czy rodziców?
-Dla nas obu. Wykonanie prawidłowo obrotu, aplauz publiczności...To jest piękne. Jednak gdybym chciała z tego zrezygnować, prawdopodobnie zaburzyłby się plan mojego życia. Tego by nie znieśli. Jacy są twoi rodzice?
-Mama to wspaniała kobieta, starała się wychować mnie jak najlepiej, zawsze wspierała...Ojciec, to idiota. Wydawał się być wspaniałym człowiekiem...ale jednak nie.  To samo, jacy są TWOI rodzice.- dziewczyna zarysowała słomką kółeczko w napoju, przykładając usta. Wydała z siebie cichy jęk.
-Tata... jest świetny. Kocha mnie, chce dobrze jednak nie jest tolerancyjny. 3/4 moich przyjaciół jest przez niego nielubianych i nienawidzonych. Mam do niego mieszane uczucia.- teraz zamyśliła się ponownie- mama. Idealistka, delikatna kobieta, dystyngowana chociaż nie na tyle co Abby. Wymaga ode mnie ideału. Razem tworzą dość dziwny duet, moje życie jest z góry zaplanowane...-posmutniała delikatnie.-  Jakie masz zainteresowania ?
-Muzyka i... witraże.
-Słucham?- zrobiła "wielkie oczy"
-Lubię.Robić.Witraże- powiedziałem wolno i wyraźnie. -Tak to moja pasja, uwielbiam robić witraże. JB lubi robić witraże... po ojcu. Czy życie sprawia ci radość?
Na jej twarz wstąpiło zdziwienie, powoli otworzyła usta z których wypłynął potok słów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz